— Teraz z...



— Teraz z rozrzewnieniem wspominam czas spędzony z nimi na wsi, ale wtedy... Nie wytrzymałem długo, po miesiącu ten tryb życia uprzykrzył mi się. Czego mi było brak? Doprawdy nie rozrywek — lecz pracy. Po życiu na budowie, pełnym ruchu, trudno było znaleźć zadowolenie w zaciszu rodzinnym. Odetchnąłem z ulgą, gdy otrzymałem terminowe wezwanie z Moskwy. Anna nie powiedziała mi ani jednego słowa wymówki, ale widać było, że rozumiała, iż wyjeżdżam z ochotą... Na Krym wpadłem dosłownie na dobę, już przed samym wyjazdem tutaj. Od tegoczasu nie widziałem ich więcej... — Odnajdą się, Wasiliju Maksymowiczu! — serdecznie powiedziała Tania. — Nie, już się nie odnajdą. Syna już nie ma. Umarł. 1 nie wiem, jak zejdą się nasze drogi z Anną. Obawiam się, że już do mnie nie wróci... Powiedzcie, dlaczego to, co jest najdroższe, człowiek zaczyna cenić dopiero po stracie? Te-ruz, gdy na chwilę zostanę sam, nachodzi mnie tysiące wspomnień, przypominają się drobiazgi... To dziwne, prze-Irwały w pamięci, chociaż wówczas, zdawałoby się — nie dostrzegałem ich...

/3/asc|/0/asc|/0/desc